lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-07-28, 17:43
Chyba już wcześniej spotkałam się z Twoją relacją? Podoba mi się jej klimat. Rzadko ludkowie zaglądają w te okolice. Muszę przyznać, że to są lubiane przeze mnie klimaty. Okolice Zatwarnicy i Chmiela są wg mnie piękne i przeciekawe.
Dawna cerkiew w Chmielu o mały włos, a zostałaby spalona w czasie kręcenia zdjęć do "Pana Wołodyjowskiego". Tablica nagrobna obok świątyni to jedna z bieszczadzkich zagadek. I rekonstrukcja chaty bojkowskiej. Kumpel opowiadał mi o jej budowie. W pracach brali udział wolontariusze, w tym czeladnicy cechu stolarskiego z Niemiec. Trzech młodych ludzi wędrowało jak mi nakazuje zwyczaj po całej Europie i szlifowało swoje umiejętności pracując za wikt i opierunek. Dotarli i do Fundacji Bieszczadzkiej. W Zatwarnicy chyba przebywali dwa tygodnie ucząc się stawiać chaty bojkowskie. Po "wyzwoleniu", kiedy zostawali mistrzami przebijali sobie ucho gwoździem na znak przynależności do cechu.
Chyba już wcześniej spotkałam się z Twoją relacją? Podoba mi się jej klimat. Rzadko ludkowie zaglądają w te okolice. Muszę przyznać, że to są lubiane przeze mnie klimaty. Okolice Zatwarnicy i Chmiela są wg mnie piękne i przeciekawe.
Oj rzadko, bardzo rzadko, i szok jak się wyjdzie na połoninę. Tam tłumy.
lucyna napisał/a:
Dawna cerkiew w Chmielu o mały włos, a zostałaby spalona w czasie kręcenia zdjęć do "Pana Wołodyjowskiego".
Dawna cerkiew w Chmielu o mały włos, a zostałaby spalona w czasie kręcenia zdjęć do "Pana Wołodyjowskiego".
Cytat:
...w 1969 roku, po długich staraniach obiekt został zagospodarowany na świątynię rzymskokatolicką, jako kościół filialny. Pełni tę funkcję do dziś wchodząc w skład parafii rzymskokatolickiej w Dwerniku. Z dawnego wyposażenia nie zachowało się nic. Dużo nie brakowało, by rok wcześniej została spalona. Filmowcy kręcący tu Pana Wołodyjowskiego (reż. J.Hoffman) chcieli wykorzystać obiekt do pożaru filmowego Raszkowa - udało się ją uratowac dzięki protestom środowiska konserwatorów zabytków. Obszerny opis tej historii oraz zdjęcia z planu filmowego: » Bieszczady w filmie - rozdział: "Raszków płonie w Chmielu".
versus
Cytat:
"Proszę zabezpieczyć cerkiew w Chmielu przed pożarem przez zaangażowanie na okres zdjęć straży pożarnej. Stop. Sprawa wywołuje zaniepokojenie i interwencje. Stop. Szkoda zepsuć atmosferę wokół filmu - Szablowski". Hoffman trzymał w ręku depeszę z Wawelu i nic nie rozumiał. Kiedy weszli do cerkwi po raz pierwszy, o zmierzchu, zatłukły się niespokojne nietoperze szukając ucieczki przez wybite szyby, podłoga czerniała wypalona niedawnym turystycznym ogniskiem. Właśnie wystosowali ostrożne pismo do Wojewódzkiego Konserwatora w Rzeszowie z pytaniem, czy mogliby dla potrzeb filmu pokryć drewnianym gontem dzwonnicę i uzupełnić braki w architekturze ścian, wynikłe z dewastacji i pożaru spowodowanego przez nieznanych sprawców. Skąd pobiegła w Polskę fama, że chcą palić cerkiew? Zdementowali wieść.
i komu tu wierzyć?
pozdrawiam
gb
ps - oba cytaty ze strony: http://www.twojebieszczady.pl
pps - czyżby powtarzanie, rozsiewanie plotek? nie... to nie jest możliwe...
_________________ wszystko już było - ergo: nie panikuj
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-07-29, 20:05
"Cerkwie drewniane Karpat Polska i Słowacja Przewodnik" str. 186
"Niewiele brakowało, a cerkiew, ocalała z wojennej zawieruchy, nie dotrwałaby do naszych czasów. W 1968 r. na ugorach na zachód od Lutowisk kręcono "stepowe" sceny do"Pana Wołodyjowskiego", Chmiel zaś wybrano na miejsce pożaru Raszkowa. Filmowcy uzyskali zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków w Rzeszowie, Jana Góraka, na ...spalenie cerkwi dla potrzeb filmu. Jeden z członków ekipy wygadał się jednak przed powiatową konserwator z Przemyśla, Marią Ziębińską. Doprowadziło to do gwałtownych protestów środowiska konserwatorskiego. Skuteczna okazała się jednak dopiero interwencja prof. Jerzego Szablowskiego, wybitnego historyka sztuki na Wawelu, a zarazem głównego konsultanta filmu".
Przed chwilą zadzwoniłam do Bogdana Augustyna, Kolega przewodnik, historyk regionalista, współtwórca rocznika "Bieszczad" i usłyszałam, że owe informacje są nieprawdziwe, że to jest jeden z bieszczadzkich mitów.
"Cerkwie drewniane Karpat Polska i Słowacja Przewodnik" str. 186
- który rok wydania?
pozdrawiam
gb
_________________ wszystko już było - ergo: nie panikuj
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-07-29, 22:22
2003 r.
Dla mnie wiążące jest zdanie Bogdana Augustyna. Jeżeli twierdzi iż to był mit to najprawdopodobniej tak było.
Zresztą w tej relacji pojawia się krzyż na Smereku. Wg bieszczadzkiej legendy został on postawiony w miejscu, gdzie zginął młody człowiek porażony piorunem. Kolejność zdarzeń jednak była odwrotna. Najpierw przewodnicy z PTTK z Rzeszowa postawili krzyż, a potem doszło do wypadku. Takich mitów najprawdopodobniej jest więcej.
Jeżeli twierdzi iż to był mit to najprawdopodobniej tak było.
Skoro to mit - jak rozumiem sprawa planowanego spalenia cerkwi - to czemu napisałaś:
lucyna napisał/a:
Dawna cerkiew w Chmielu o mały włos, a zostałaby spalona w czasie kręcenia zdjęć do "Pana Wołodyjowskiego".
Nie wiedziałaś o tym, jak naprawdę wyglądała sprawa? Twoje informacje jakie na ten temat posiadałaś - przed ich weryfikacją u p. Augustyna - pochodziły wyłącznie z tej książki z 2003 roku? Nie szukałaś informacji - choćby właśnie na stronie Twojebieszczady? Lucyno - proszę...
pozdrawiam
gb
_________________ wszystko już było - ergo: nie panikuj
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-07-30, 07:14
Hako napisał/a:
lucyna napisał/a:
"Cerkwie drewniane Karpat Polska i Słowacja Przewodnik" str. 186
No właśnie tam to przeczytałem.
Dziękuję za relacje. Nie dość, że pasi oczy to jeszcze dała mi powód do pogrzebania w książkach. Dwie rybki złapały się na jeden haczyk. Spalenie cerkwi i "rozwiązanie" zagadki płyty nagrobnej.
O historii związanej z planowanym spaleniem cerkwi dowiedziałam się na szkoleniach, pierwsze z nich było ponad 10 lat temu, na kursie przewodnickim. Pogrzebałam w przewodnikach (część z nich wypożyczyłam, za chwilę idę je odebrać). W rewaszowskich "Bieszczadach" nie ma o tym wzmianki, podobnie w książce Andrzeja Potockiego "Od źródeł Sanu do Otrytu" ale już w przewodniku Roberta Bańkosza "Szlak ikon" jest. " W 1968 r. planowano spalenie cerkwi dla potrzeb kręconego wówczas filmu "Pan Wołodyjowski". Szczęśliwie udało się ocalić świątynię". Poszukam jeszcze informacji w przewodniku Krycińskiego.
Znalazłam przy okazji tłumaczenie inskrypcji z płyty. Jest ono opublikowane w materiałach z międzynarodowej konferencji naukowej " Zachodnioukraińska sztuka cerkiewna tom II".
Jarosław Giemza " Roku Bożego 1644, miesiąca lipca, dnia 17;
Tu leży szlachetna Pani Feonia rodzona córka Pana Eustachego Dubianskiego, a małżonka Pana Jana Orlickiego. Spoczywa tu w wierze, czeka daru, którym darem obiecane w niebie Królestwo. W kartuszu herb Orlickich Nowina, opisany inicjałem zmarłej..." Nie mam czcionek grekokatolickcih więc pominę tę część tłumaczenia.
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-07-30, 07:17
GB napisał/a:
Nie wiedziałaś o tym, jak naprawdę wyglądała sprawa? Twoje informacje jakie na ten temat posiadałaś - przed ich weryfikacją u p. Augustyna - pochodziły wyłącznie z tej książki z 2003 roku? Nie szukałaś informacji - choćby właśnie na stronie Twojebieszczady? Lucyno - proszę...
Nie szukałam.
Grzegorzu czyżbyś traktował serwis Piotra (na forum Peter Wolf) jako "źródło"?
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-07-30, 07:57
No to pół dnia mam "straconego". Zabrałam się za poszukiwania informacji połączone z odkurzaniem księgozbiorku.
Niezmiernie interesujący jest artykuł Macieja Augustyna i Jarosława Giemzy "Kamienna płyta nagrobna Fieronii z Dubrawskich Orlickiej na cmentarzu cerkiewnym w Chmielu" opublikowany w 12 numerze "Bieszczadu" roczniku Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Oddział Bieszczadzki. Autorzy prowadzili swoiste śledztwo. Wg przekazu ustnego powielanego w kolejnych schematyzmach grekokatolickich owa płyta miała być usytuowana przed ołtarzem "Na cmentarzu obok cerkwi znajduje się pomnik w postaci płyty leżącej, jak tradycja niesie, ma być tu pochowany Biskup Ustrzycki, który miał być właścicielem Chmiela. Napis dość zniszczony, jednak widać jeszcze dobrze herb "Przestrzał". Na tym miejscu stała dawna cerkiew, a ten pomnik miał być pod wielkim ołtarzem". Odczytanie napisu nastąpiło dopiero w 2004 r. Autorzy podjęli się rekonstrukcji historycznej, prześledzili losy wsi Chmiel i jej właścicieli.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach