@Filanc - za bardzo nie wiem o co tam poszło z tą Silwaną, natomiast wiem, że w wielu przypadkach tzw. "nowi" chcą zabłysnąć i wzbudzić zainteresowanie swoją osobą. Można to zrobić w różnoraki sposób. Można np. błysnąć pracowitością i wymienić po porządku wszystkie szczyty, szczyciki, przełęcze, przyłączki a nawet szczerbiny i szczerbiny i szczerbiki, byle tylko wyższe od np. 1000 npm. Można też zareklamować np. cudowne sznurowadła, które powodują, że to badziewie, które teraz się nie wiedzieć dlaczego nazywa się butami trekingowymi, nie wciąga skarpet a także nie powoduje bombli na stopach. Można też to i owo sciągnąć z przewodnika i zareklamować jako własny tekst.
Można także dokonać prowokacji - np. napisać, że wszystkie misie należy wystrzelać a jak się przy okazji ubije jakiegoś ekologa, to też zmartwienia większego nie będzie. Niestety prowokacja wymaga nieco finezji a na to nie każdego stać.
Tak przy okazji - byłem niedawno dzień w Dolomitach - rejon Misuriny i Cortiny. Park Narodowy jak najbardziej i w dodatku są tam takie szczyty, że gdyby choć odrobinę podobne stały w Tatrach to byśmy się posrali ze szczęścia. Ale jest tam również od cholery dróg asfaltowych po których można np. dojechać prawie pod same Tre Cima di Lavaredo na wysokość 2333 m npm byle tylko na bramce zabulić 20 euro. W dodatku wszędzie tam można zabrać pieska a nawet dojechać rowerkiem. W dodatku przy tych drogach stoją sobie całiem porządne hotele z dobrze zaopatrzonym barem, niektóre nawet z czterymi gwiazdkami. Za to nigdzie nie dojrzałem wymalowanego szlaczku i nikt nikomu niczego nie zabrania, lezie się gdzie chce byle tylko wiedzieć jak Za to nie ma tych ku****kich misiów - u nas w TPN by się chyba wszyscy popłakali. I to jakoś górom nie szkodzi - no to co? - rozganiamy ten pieprzony TPN?
Tak przy okazji - byłem niedawno dzień w Dolomitach - rejon Misuriny i Cortiny.
Mały ot, ale Janku jak Ci się podobały te rejony? Swojego czasu spędziłam kilka ładnych chwil w Misurinie. Byłam zachwycona otoczeniem. Szczególnie Cadini di Misurina.
_________________ Porządkowa Forum
Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy...
Dołączył: 25 Cze 2006 Posty: 6159 Skąd: z balkonu czasem widać Tatry
Wysłany: 2010-07-14, 22:11
Janek napisał/a:
byłem niedawno dzień w Dolomitach - rejon Misuriny i Cortiny. Park Narodowy jak najbardziej i w dodatku są tam takie szczyty, że gdyby choć odrobinę podobne stały w Tatrach to byśmy się posrali ze szczęścia
Ja tam sram ze szczęścia widząc...Nasze Tatry , gdyż są najpiękniejsze i zawsze do nich wracam z inszych gór z sentymentem. Blanki, Elbrusy, Ben Navisy, mogą cmoknąć Lodowego
Jest wiele pięknych gór na świecie, ale Tatry, to Tatry
Byłbym tez ostrożny do porównywania Tatr z Dolomitami. Czy odwiedza je tyle samo ludzia rocznie, co Tatry, przeliczając na 1 m2 ?
ps.
W Dolomitach pewnie by się posrali z radości, gdyby mieli, choć jeden szczyt granitowy i roślinnością z nim związaną
@Janku - tak mi się wydaje (choć pewien nie jestem i teraz - w chwili gdy to piszę - nie mam jak ani gdzie sprawdzić), że te wszystkie "szczęśliwości", o których zapewne niejeden wytrawny turysta tatrzańsko-górski śnić będzie po nocach (a i niektórzy pracownicy TPN również ), że te wszystkie "szczęśliwości" są tam głównie dlatego, że nie jest to teren żadnego parku narodowego...
Ale zastrzegam się - mogę się mylić...
Prawie to samo co w polskiej części Tatr. Ale - wszyscy wiemy co "prawie" robi...
pozdrawiam
gb
_________________ wszystko już było - ergo: nie panikuj
Janku - tak mi się wydaje (choć pewien nie jestem i teraz - w chwili gdy to piszę - nie mam jak ani gdzie sprawdzić), że te wszystkie "szczęśliwości", o których zapewne niejeden wytrawny turysta tatrzańsko-górski śnić będzie po nocach (a i niektórzy pracownicy TPN również ), że te wszystkie "szczęśliwości" są tam głównie dlatego, że nie jest to teren żadnego parku narodowego...
Sextener Dolomiten są nie tylko rezerwatem przyrody ale także od 2009 roku sa na liście światowego dziedzictwa UNESCO a Janek przesadza. Samochodem podjeżdża się do Auronzo a potem już tylko normalnie jak w górach. Schronisko pod Tre Cime posiada salę zbiorową a nie pokoje dwuosobowe jak W Murowańcu a o ciepłej wodzie i łazience w stylu Morskie Oko można tylko pomarzyć.
@Iwono - dzięki. Ale to nie zmienia faktu, że zupełnie inne jest "wykorzystanie"obiektów przyrodniczych (przyrody nieożywionej) - na terenach wchodzących w skład parku narodowego - a inne w rejonach odizolowanych rezerwatów przyrody. A jeszcze inne na terenach zaliczonych do listy światowego dziedzictwa UNESCO
Drogi - nawet nie asfaltowe, hotele - znajdują się z reguły POZA rezerwatami przyrody. Ułatwiają dostęp do nich i pomagają w odwiedzeniu.
Nie wiem jak jest w Dolomitach, ale poruszanie się po rezerwatach przyrody poza wyznaczonymi ścieżkami (niekoniecznie musi to być szlak turystyczny) przeważnie nie jest zalecane
Podobnie jak nawiedzanie terenów - ściśle określonych! (podkreślam) - rezerwatów z psami, czy też na rowerze...
Nie należy uogólniać - bo bardzo często (co jest wygodne:) ) uogólnienie zostaje zapomniane i cała informacja nabiera zupełnie innego wydźwięku...
pozdrawiam
gb
_________________ wszystko już było - ergo: nie panikuj
Nie przesadza, prowokuje.
Chief, masz rację i zarazem nie masz racji. Nie wiem czy byłeś w tamtych okolicach, czy też tylko znasz z fotografii. Moja znajomość Dolomitów jest tyciusieńka. Pierwsza raz tam byłem cztery lata temu przez jeden dzień. Wtedy była uprzejma zapaść mgła i oglądnęłem owszem, ale tylko raczej świerki i jodły. Trochę się odsłoniło pod wieczór jak już byliśmy w Cortinie ale widok z miasta jest raczej trochę skażony. Inna sprawa, że z Cortiny góry widać, trochę może jak dekorację w teatrze, ale widać, właściwie z każdego miejsca, z czym w Zakopanem jest jakby trochę gorzej - odrobinę przesadzając Giewont i nic więcej. Drugi raz byłem kilka dni temu, też jeden dzień, też prawie ten sam region, tyle, że przyjechałem z północy, aż z Salzburga a wtedy z południa, z miasta koło Wenecji. Tym razem pogoda mi dopisała, powiedziałbym nawet, że jak na właściwości górskiego klimatu bezczelnie dopisała, nie dość, że wszystko było widać to jeszcze niebo było takie "fotograficzne", że aż się boję, że zostanę posądzony o machloje przy pomocy Photoshopu.
Krótki pobyt ma swoje wady i zalety. Wady - bo pierwsze, że jest krótki, po drugie, że jest krótki itd. Natomiast zalety - ano takie, że wszystkie receptory pracują jak głupie aby jak najwięcej zarejestrować bo - patrz wyżej, czyli czasu mało.
Muszę jeszcze też powiedzieć, że miałem luksus nie prowadzenia samochodu. Po Grossglocknerstrasse wiózł nas znajomy Austriak swoim busem (i to mu się hamulce grzały aż w aucie śmierdziało - he, he) a po pozostałych drogach alpejskich oraz w Dolomitach prowadziła córka (z pewną dozą optymizmu pozwalam sobie przypuszczać, że uczyniła to z dobrego serca abym więcej obejrzał a nie z obawy, że się wpieprzę do jakiejś przepaści; odrazu mówię, że poza autostradami wpieprzyć się jest gdzie a próba pogodzenia skupienia się na prowadzeniu z oglądaniem widoczków równocześnie dość ryzykowna).
Chief - nie chciałbym Cię podejrzewać, że rzeczywiście uważasz, że Tatry to jest "to" a reszta to chała. W wszelkich górach takie porównywanie nie ma sensu, góry są po prostu bardzo rozmaite i czasami kompletnie nieporównywalne (choć czasami bywają zdumiewające podobieństwa - np. widziałem dwa sobowtóry Giewontu od strony północnej - jeden w regionie kaniomuu Al Muidib w Jordanii i drugi, uderzająco podobno w okolicach Spitall w Austrii.).
Napisałem, że byłoby można się posrać ze szczęścia gdyby tak taki kawałek tych Dolomitów co są koło Misuriny "ustawić" w okolicach Zakopanego. Dalej to potwierdzam, bo jest to coś diametralnie różnego od Tatr Wysokich, Zachodnich i Bielskich - u nas takich form skalnych po prostu nie ma. No i powiem Ci, chief, że to się właściwie nie da sfotografować aby wiernie oddać, bo nie ma takiego obiektuwu jak oko ludzkie i to tam widać szczególnie wyraziście. Na czym polega ta "inność"? Powiem to inaczej - gdybym był np. wydawcą książeczek dla dzieci i zamówiłbym u malarza obrazki górskie i ten by oddał wiernie niektóre tamyejsze widoki, to bym go wylał na zbity pysk po przyniesieniu tych obrazków. Z dwóch powodów - po pierwsze bym się bał, że żadne dziecko, nawet obdarzone niebywałą fantazją nie zechce uwierzyć, że takie coś jest możliwe a po drugie uznałbym, że to jest kicz - otóż Dolomity są niebezpiecznie na granicy kiczu a jeżeli to jest nawet kicz, to jest to kicz genialny.
Np. naprzeciw tego schroniska - Riffugo Auronzo, chyba się nazywa, tam gdzie kończy się droga asfaltowa jest grupa górska, której kształty mnie się skojarzyły, z duszami ludzkimi chcącymi wydostać się z czyśca (Iwona - takie rozczapierzone paluchy - jak to się nazywa?) - to jest kicz Stwórcy a jednocześnie od tego nie można oderwać oczu.
Przechodząć do zagadnień ochroniarskich. Znowuż nie da rady porównywać. Tatry są praktycznie puste, niezamieszkałe. Alpy natomiast a także Dolomity (uczeni w piśmie - czy Dolomity to część Alp czy nie?) to region o sporym zaludnieniu na kilometr kwadratowy i ci ludzie muszą tam jakoś żyć. Na różnych forach górskich są faceci, którzy każdy kawałek nawierzchni asfaltowej i jakiejkolwiek innej ale trwałej uznają za gwałt na naturze. Facetom tym odradzam wyjazd w Alpy bo gotowi tam dostać zawału - w Tatrach natomiast częściowo ich rozumiem. Tuu nie może być wspólnego mianownika, choćby dlatego, że Alpy są zupełnie inne, szczególnie w aspekcie powierzchni - całe Tatry mieszczą się swobodnie w niejednej alpejskiej dolinie.
Tunele można uznać za gwałt na naturze ale inaczej nie można by tam zrobić sieci dróg - prowadząc je po terenie musielibyśmy drastycznie ingerować w zbocza a odległościby się niebezpiecznie powiększyły.
Na koniec kilka słów na temat ruchu turystycznego i jego organizacji w tym regionie Dolomitów. Ścieżek turystycznych jest sporo ale takich pomalowanych jak w Tatrach chyba nie ma. W każdym razie pracownik tego schroniska robił wrażenie, że nie rozumie o co nam chodzi, gdy się o nie zapytaliśmy (Iwona - jak jest z tym?).
Rowerzystów jest od cholery a moj trzynastoletni wnuk aż jęczał z zachwytu nad niektórymi maszynami (a dzieciaki są znawcami w tym względzie). Zagęszczenie ruchu jednak chyba mniejsze niż w Tatrach a ograniczenia ochraniarskie chyba inne. Można by godzinami - tam jest po prostu inaczej a czy lepiej czy gorzej to inna sprawa. Rzecz do dyskusji.
Po Grossglocknerstrasse wiózł nas znajomy Austriak swoim busem (i to mu się hamulce grzały aż w aucie śmierdziało - he, he) a po pozostałych drogach alpejskich oraz w Dolomitach prowadziła córka (z pewną dozą optymizmu pozwalam sobie przypuszczać, że uczyniła to z dobrego serca abym więcej obejrzał a nie z obawy, że się wpieprzę do jakiejś przepaści; odrazu mówię, że poza autostradami wpieprzyć się jest gdzie a próba pogodzenia skupienia się na prowadzeniu z oglądaniem widoczków równocześnie dość ryzykowna).
Na przykład droga z Misuriny do Rif. Auronzo. Za każdym razem jadąc tam autobusem miałam przerażenie w oczach. Wydawało mi się, że tył autobusu wisi już nad przepaścią. Chociaż największy szok przeżyłam jadąc stopem busikiem DHLu. Kierowca, młody chłopak, prowadził trzymając jedną ręką kierownicę, nachylając się w poszukiwaniu płyt i wchodząc w serpentyny z prędkością minimalną 100 km/h. We dwie z koleżanką siedziałyśmy w kabinie, a z paki słychać było co jakiś czas łomot. To nasi dwaj koledzy próbowali utrzymać równowagę
Janek napisał/a:
Na czym polega ta "inność"? Powiem to inaczej - gdybym był np. wydawcą książeczek dla dzieci i zamówiłbym u malarza obrazki górskie i ten by oddał wiernie niektóre tamyejsze widoki, to bym go wylał na zbity pysk po przyniesieniu tych obrazków. Z dwóch powodów - po pierwsze bym się bał, że żadne dziecko, nawet obdarzone niebywałą fantazją nie zechce uwierzyć, że takie coś jest możliwe a po drugie uznałbym, że to jest kicz - otóż Dolomity są niebezpiecznie na granicy kiczu a jeżeli to jest nawet kicz, to jest to kicz genialny.
A ta kolorystyka skał. Cudowe.
Janek napisał/a:
Np. naprzeciw tego schroniska - Riffugo Auronzo, chyba się nazywa, tam gdzie kończy się droga asfaltowa jest grupa górska, której kształty mnie się skojarzyły, z duszami ludzkimi chcącymi wydostać się z czyśca (Iwona - takie rozczapierzone paluchy - jak to się nazywa?) - to jest kicz Stwórcy a jednocześnie od tego nie można oderwać oczu.
Tre Cime di Lavaredo
_________________ Porządkowa Forum
Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy...
To są Kadiny, tak je nazywam ( Cadinspitze ), dla mnie jedna z piękniejszych grup w Alpach. Też zwariowałam jak stanęłam pod Auronzo i je zobaczyłam. oczywiście polazłam tam, na tę przełęcz na końcu śniegów - bajka.
Dołączył: 25 Cze 2006 Posty: 6159 Skąd: z balkonu czasem widać Tatry
Wysłany: 2010-07-16, 12:59
Janek napisał/a:
Chief - nie chciałbym Cię podejrzewać, że rzeczywiście uważasz, że Tatry to jest "to" a reszta to chała
Jestem bardzo daleki od takiego podejścia. Każde góry typu alpejskiego są piękne i niepowtarzalne, mają wiele swoich plusów i nieznaczne minusy, jednak prawdopodobnie większość osób chodzących po górach ma zawsze te "swoje" góry, do których najchętniej wraca, co wcale nie musi być też podyktowane ich bliskością względem miejsca zamieszkania. Dlatego, też dla mnie Lodowy Szczyt, jest najpiekniejszy.
Mnie tam w Tatrach niczego nie potrzeba, gdyż dalej je odkrywam, czy tez przyrodniczo, czy w szczegółach topograficznych. Na wielu szczytach/przełęczach jeszcze nie byłem.
Mimo, że odwiedzałem je wiele razy i niejednokrotnie się powtarzam w wycieczkach, to dalej są one dla mnie atrakcyjne. Dochodzi do tego jeszcze pewien sentyment, gdyż patrząc się na szczyty/przełęcze/doliny są z nimi związane też określone wspomnienia, co tez jest bardzo istotne.
Najlepiej, to nie porównywać jednych gór z inszymi. Spotkałem się z takimi opiniami, ze szkoda, ze nie ma w Tatrach lodowców, jednak gdyby istniały, to nie byłoby tych uroczych jezior, więc coś za coś.
prawdopodobnie większość osób chodzących po górach ma zawsze te "swoje" góry, do których najchętniej wraca, co wcale nie musi być też podyktowane ich bliskością względem miejsca zamieszkania.
Dla mnie najładniejsze są te w których jeszcze nie byłam
jednak gdyby istniały, to nie byłoby tych uroczych jezior, więc coś za coś.
Polecam jeziora w okolicach Salzburga. Tam poza Dachsteinem (najbliższy lodowiec dla jadącgo z Polski). Są olbrzymie i całkowicie inne od tatrzańskich. Szczególnie spodobało mi się to nad którym leży miasteczko Hallstatt (dla miłośnika geologii chyba nazwa nieobca )
To są Kadiny, tak je nazywam ( Cadinspitze ), dla mnie jedna z piękniejszych grup w Alpach. Też zwariowałam jak stanęłam pod Auronzo i je zobaczyłam. oczywiście polazłam tam, na tę przełęcz na końcu śniegów - bajka.
Koronkowe szczyty.
_________________ Porządkowa Forum
Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy...
Witam
Śledzę to forum od dawna ale jeszcze nic nie pisałem.
Byłem w Dolomitach tydzień w tamtym roku na początku września. Ciężko porównywać Dolomity do Tatr bo są o wiele większe. Każdy masyw to tak na oko pół Tatr , porozdzielane szerokimi przełęczami. Dobrze to widać na mapce:
http://www.wdolomitach.pl/mapa_dol.html
Dolomity są łatwiejsze dla ludzi o nienajwyższej kondycji. Samochodem można wyjechać na ok. 2000 m , dużo kolejek , szlaki o różnym stopniu trudności . A mimo to nie odczuwałem nadmiaru turystów. A za tym nie przepadam (od dawna nie jeżdżę do Zakopanego). Do tego pogoda. W Tatrach zdarzało się że cały tydzień lało , tam myślę że w lecie takich sytuacji nie ma. Ale oczywiście Tatry też są piękne i , krótszy dojazd (ja mam do Popradu ok. 250 km), kwatery i żarcie tańsze.
Dołączył: 25 Cze 2006 Posty: 6159 Skąd: z balkonu czasem widać Tatry
Wysłany: 2010-08-03, 09:29
jotka64 napisał/a:
Śledzę to forum od dawna ale jeszcze nic nie pisałem
Witamy na forum
jotka64 napisał/a:
A mimo to nie odczuwałem nadmiaru turystów
gdyż są większe, a "konkurencja" spora
jotka64 napisał/a:
Do tego pogoda. W Tatrach zdarzało się że cały tydzień lało , tam myślę że w lecie takich sytuacji nie ma
Góry, to góry, warunki atmosferyczne raczej powinny być zbliżone...po prostu miałeś szczęście. Wiele razy przez tydzień miałem w lecie w Tatrach ładną i stabilną pogodę, choć w ostatnich paru latach trochę się to popaprało
Wracając do Dolomitów, to oczywiście główną ich atrakcją są ferraty (przynajmniej moi znajomo, tam będąc, głównie je wybierają)...jak dla mnie to paranoja i wypatrzenie, zarówno turystyki, jak i szacunku dla gór
jak dla mnie to paranoja i wypatrzenie, zarówno turystyki, jak i szacunku dla gór
Jestem podobnego zdania, nie miałem z nimi co prawda bezpośredniego kontaktu, ale patrząc na niektóre zdjęcia dziwnie mi to przypomina drabinki montowane na kominach fabrycznych lub innych budowlach - w ten sposób można "udostępnić" nawet szóstkową drogę - były zresztą pomysły zamontowania ferrat na zachodniej ścianie Łomnicy i na Galerii Gankowej - na szczęście dotychczas niezrealizowane.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach