lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-07-23, 12:01
jacob.p.pantz,
Błagam nie zestawiaj opisu Krygowskiego z moim. Co wspólnego ma fragment przewodnika napisanego przez Klasyka z postem lucyny wystukanym po północy w czasie kilku minut?
GB,
Program jest częścią oferty, a ta zaś umową cywilnoprawną zawartą pomiędzy klientem, a organizatorem. Każdy program ma swoją ramówkę czasową, musi być zrealizowany w określonych godzinach. Oczywiście są odstępstwa ale one zależą tylko od czynników losowych np. pogoda, wypadek. Tu nie ma możliwości improwizacji, jest pełen profesjonalizm. Mam zmieścić się w określonym, uśrednionym czasie, obsuwa czasowa w jednym miejscu powoduje komplikacje np. niezrealizowanie programu, opóźnienie posiłku (w ośrodkach jest kilka grup, zwykłe spóźnienie powoduje duże komplikacje), najgorsze jest przekroczenie czasu pracy kierowcy. Tu kary nakładane na przewoźnika są olbrzymie.
Chodziło mi dokładnie o to - co wynika z wyliczeń.
Lucyna podała wcześniej rzeczywiste czasy.
Jako 12 latek szedłem pierwszy raz końską drogą bodaj w 45 minut, wliczając długi awaryjny postój w krzaczkach ((-;
Wycieczki wprowadzałem tamtędy bodaj nie dłużej niż godzinę.
Komentarz da się zrobić - przy dobrym panowaniu nad grupą - częściowo i w marszu, plus 2-4 przystanki kilkuminutowe,
o ile (a zapewne) wcześniej, w autokarze pewien 'podkład'.
Młodzież itp. klienci raczej nie fotografują pomrowów czy wawrzynka (-; 1-2 zdjęcia (pod)grupowe zwykle starczają,
zazwyczaj przy schronisku/na grańce.
Ja napisałem - bez dłuższego popasu u Lutka, te 3 godziny IMVHO to realny 'typowy' czas.
Lucyna daje dość okazji do zastrzeżeń, by czepiać się dyskusyjnych dupereli (-;
(edit) @Lucyna (-; - nie zestawiam, on ma nieporównanie lepszy styl od Ciebie,
ale wspomnianym opisu - w tym znaczeniu - prawie nie uskutecznia (-;
Tu nie ma możliwości improwizacji, jest pełen profesjonalizm.
No to ja Cię bardzo przepraszam - ale użycie w oficjalnym programie, do którego jak twierdzisz później odnosisz się w kategoriach cywilno-prawnych i finansowych zwrotu: "Połonina Wetlińska przejście górskie, czas przejścia ok. 3 godz." - w świetle tego co przed chwilą napisałaś - jest po prostu robieniem ewentualnym klientom wody z mózgu...
Macie - lub Ty masz - po prostu ogromne szczęście, że jeszcze nikt nie rozliczał tej oferty solidnie...
pozdrawiam
gb
ps
@Kubo - ja mam pełną świadomość różnic jakie są w prowadzeniu wycieczki szkolnej w porównaniu z innymi wariantami . Ale ostatnio zaczęło mnie nieco denerwować całkowite omijanie takich różnic w rozmaitych reklamach i autopromocjach. Zapewne mi to minie -
_________________ wszystko już było - ergo: nie panikuj
Młodzież itp. klienci raczej nie fotografują pomrowów czy wawrzynka (-; 1-2 zdjęcia (pod)grupowe zwykle starczają,
Dawno nie prowadziłeś komercyjnej wycieczki.
Obecnie kiedy prawie każdy ma aparat cyfrowy lub telefon z aparatem na robienie zdjęć (w różnych układach towarzyskich) schodzi mnóstwo czasu.
Ja - jeżeli układam programy sama zawsze dodaję w ciągu całego dnia ok. 1 godz. na fotografowanie + 2 godz. na odpoczynki, jedzenie itd.
Jeżeli od biura dostaję program ułożony, staram się dostosowywać do niego, ale nie za wszelką cenę.
Z kierowcą negocjuję, jeżeli czas przekroczy 9 godz. - to te 9 godz. stanowi "odpoczynek" kierowcy i potem rozpoczyna on jakby nowy dzień.
Tyle ze ja rzadko kiedy prowadzę górskie wycieczki krótsze niż 7 godz. marszu.
No więc jeśli w biurze napiszą mi 7 godz. to ja (po uzgodnieniu z kierowcą) wydłużam ten czas do 9 godz.
Gonienia nie lubię.
Już bardzo wiele razy uczestnicy mówili mi ze lubią ze mną chodzić, bo narzucam właściwe dla nich tempo (mniej więcej zgodne z "polskimi" tabliczkami czasowymi, bo Słowacy mają czasy bardziej wyśrubowane), a tymczasem inni przewodnicy przeganiali ich tak ze biegli z wywieszonymi ozorami.
Pozdrowienia
Basia
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-07-23, 12:27
GB napisał/a:
lucyna napisał/a:
Tu nie ma możliwości improwizacji, jest pełen profesjonalizm.
No to ja Cię bardzo przepraszam - ale użycie w oficjalnym programie, do którego jak twierdzisz później odnosisz się w kategoriach cywilno-prawnych i finansowych zwrotu: "Połonina Wetlińska przejście górskie, czas przejścia ok. 3 godz." - w świetle tego co przed chwilą napisałaś - jest po prostu robieniem ewentualnym klientom wody z mózgu...
Macie - lub Ty masz - po prostu ogromne szczęście, że jeszcze nikt nie rozliczał tej oferty solidnie...
-
Lucyno - przecież wcześniej pisałem...na podstawie Twoich listów:
Cytat:
oficjalny czas przejścia szlaku żółtego Przełęcz Wyżna-schron to 1.15 min, zejście szlakiem czerwonym trasa schron-Berehy to 1.20 min.
1.15 + 1.20 = 2.35 - chyba że się pomyliłem...
Cytat:
3 godz. trasa to nasz wymysł
3 - 2.35 = 0.25 - chyba że się pomyliłem...
Cytat:
Wśród atrakcji jest pomnik poświęcony Harasymowiczowi, znajduje się tuż obok budki mieszczącej kasę. Obok galeria z pamiątkami....[-]...Widoczne do tej pory są ślady pasterstwa m.in łany szczawiu alpejskiego, łąki mietlicowe i pastwiska bliźniczkowe zwane psiarą, na carynkach buki o charakterystycznym pokroju...[-]...miejsce na postój, zdewastowane ławeczki i lisek podglądacz....[-]...Ziołorośla i znakomite miejsce do omawiania problematyki połonin. Obok zabezpieczeń stajemy abym mogła gościom pokazać las świerkowy posadzony chyba przez prof. Rygla. Problem braku regla górnego...[-]...Chatka Puchatka czyli schron...[-]... Panoramy wyjątkowo atrakcyjne, w sumie krótkie przejścia przez buczynę...[-]...Dobre miejsce do obserwacji gadów znajduje się, gdy wchodzimy do :"krainy dolin". przeważają zwinki i żmije zygzakowate....[-]...
na to wszystko masz 25 minut!!!! (pomijam fotografowanie)
pozdrawiam
gb
ps
no chyba, że wszystko załatwiasz "w biegu" mówiąc przez ramię do pierwszych trzech-czterech osób idących za Tobą... Ale przecież takie zachowanie byłoby nieprofesjonalne...
_________________ wszystko już było - ergo: nie panikuj
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-07-23, 12:53
Nie jest robione w biegu. Czasy są zawyżone w stosunku do przejścia o 1/3.
Gdzie są zawyżone - przez kogo? Gdzie masz podaną taką informację - oficjalnie - która by to stwierdzała? Jeśli są zawyżone - to czemu "sprzedajesz fałszywą informację" - zwłaszcza, że określasz wielkość tego zawyżenia? Może - w ramach "mówienia/pisania" prawdy powinno się podawać czasy realne?
Nie pytam o to co wiesz Ty, ja czy inne osoby interesujące się wędrowaniem po górach.
Poza tym mam jeszcze jedną wątpliwość - jeżeli proponujesz tę wycieczkę "opędzić" w trzy godziny - a teraz piszesz, że "czasy są zawyżone" - to znaczy, że można ją zrealizować w czasie jeszcze krótszym???
pozdrawiam
gb
ps
Może lepiej byłoby opatrzyć te informacje gwiazdką - a w przypisie (miniaturowym druczkiem) zaznaczyć, że czas dotyczy wyłącznie przejścia/marszu/pokonania - w miarę sprawnie - odcinka od miejsca startu do miejsca zakończenia "wycieczki"... To chyba byłoby bardziej fair w stosunku do klientów...
pps
I jeszcze jedno - to "zawyżenie" czasu jest raczej związane z nieprzewidzianymi sytuacjami, bądź z różnicą w kondycji rozmaitych usługobiorców. Bazowanie na tego rodzaju "zapasie czasowym" i uwzględnianie go w rozliczeniu czasu potrzebnego na realizację merytorycznego programu wycieczki - to balansowanie (bez asekuracji) na bardzo cienkiej linie...
i jeszcze jeden ppps
Z tego co pamiętam ze swoich wędrówek po Bieszczadach - to taż "kota 1228" - to nie jest główny szczyt Połoniny Wetlińskiej, której kulminacja ma chyba 1253 m npm. Ile się idzie z Chatki na właściwy szczyt i z powrotem? Będzie z godzinę??? Coś mi się wydaje, że wprowadzasz Lucyno w błąd swych klientów...
_________________ wszystko już było - ergo: nie panikuj
jest po prostu robieniem ewentualnym klientom wody z mózgu...
Grzegorzu,
Idę o zakład, że większość jej klienteli to ludzie, którzy maja w dupie profesjonalizm przewodnika w sensie "fachowej" informacji. Oni nie potrzebują rozrywki.
Z Lucyną, choćby w mniemaniu fachowców popełniała nieścisłości, będa sie dobrze bawić, natomiast gdy im po drodze odczytasz fragmenty pracy doktorskiej na temat Wetlińskiej to z nudów usną lub uciekną.
Prosisz o opis " w skrócie", a potem wodospad krytyki. Po co w takim razie o to prosisz? By znaleźć pretekst?
czy swoich studentów również testujesz w sposób polegający "w skrócie" na zastawianiu pułapek i triumfalnym sprowadzaniu do poziomu podłogi?
Niejednokrotnie krytykowałem Lucynę za jej "wizję" wątku o Karpatach, ale juz wolę chyba ta jej "blogopodobność" niż wyłuskiwanie najdrobniejszych informacji ze steku złośliwych przytyków...delikatnie mówiąc.
To jest idealny ptrzykład szukania dziury w całym:
Cytat:
Gdzie są zawyżone - przez kogo? Gdzie masz podaną taką informację - oficjalnie - która by to stwierdzała? Jeśli są zawyżone - to czemu "sprzedajesz fałszywą informację" - zwłaszcza, że określasz wielkość tego zawyżenia? Może - w ramach "mówienia/pisania" prawdy powinno się podawać czasy realne?
Nie pytam o to co wiesz Ty, ja czy inne osoby interesujące się wędrowaniem po górach.
Poza tym mam jeszcze jedną wątpliwość - jeżeli proponujesz tę wycieczkę "opędzić" w trzy godziny - a teraz piszesz, że "czasy są zawyżone" - to znaczy, że można ją zrealizować w czasie jeszcze krótszym???
Co chcesz osiągnąć?
GB napisał/a:
Ile się idzie z Chatki na właściwy szczyt i z powrotem? Będzie z godzinę??? Coś mi się wydaje, że wprowadzasz Lucyno w błąd swych klientów...
Kota 1228 to Hasiakowa Skała, poniżej szczytu jest schronisko, Lucyna opisuje trasę Przeł. Wyżnia - schronisko -Berehy. Nic nie wspominała o "skoku w bok" po połoninie
@Kubo - ja mam pełną świadomość różnic jakie są w prowadzeniu wycieczki szkolnej w porównaniu z innymi wariantami . Ale ostatnio zaczęło mnie nieco denerwować całkowite omijanie takich różnic w rozmaitych reklamach i autopromocjach
I fakt, że coś Ciebie akurat denerwuje starcza by czepiać się, gdzie nie warto?
Basia Z. napisał/a:
Dawno nie prowadziłeś komercyjnej wycieczki.
Obecnie kiedy prawie każdy ma aparat cyfrowy lub telefon z aparatem
I sądzisz, że np. kursanci z którymi oglądam dość nabity okazjami do focenia programik
akurat tych aparatów i komórek nie mają? ((-;
Albo uczestnicy wycieczek, których i ja jestem uczestnikiem w miejscach statystycznie chętniej fotografowanych
w te i z powrotem, pod włos i znienacka, niż bieszczadzkie krzaczki? (((-;
Naprawdę podejrzewasz mnie Basiu o aż taką nieświadomość odnośnie
współczesnych komercyjnych
wycieczek?...
I fakt, że coś Ciebie akurat denerwuje starcza by czepiać się, gdzie nie warto?
A to jest bardzo głęboka i mądrością przepojona myśl. Wszelako pod warunkiem, że najpierw wspólnie i zgodnie ustalimy, gdzie "nie warto", albo równie wspólnie zgodzimy się, że każdy będzie stosował swoje własne, nie podlegające jakiejkolwiek krytyce kryteria.
Poważnie podejrzewam, że tu i teraz możliwa do zastosowania jest tylko druga z tych opcji.
To tylko taka drobna i całkowicie prywatna refleksja...
_________________ Rozważeń wart jest wzór: głupota nie polega na pisaniu steku bzdur,
Lecz na bezmyślnym zakładaniu, że inni się na tym sami nie poznają.
A na idiotyzm najlepszym lekiem jest ostracyzm - tanio wychodzi.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
A to jest bardzo głęboka i mądrością przepojona myśl. Wszelako pod warunkiem, że najpierw wspólnie i zgodnie ustalimy, gdzie "nie warto", albo równie wspólnie zgodzimy się, że każdy będzie stosował swoje własne, nie podlegające jakiejkolwiek krytyce kryteria.
Poważnie podejrzewam, że tu i teraz możliwa do zastosowania jest tylko druga z tych opcji.
To tylko taka drobna i całkowicie prywatna refleksja...
Starczy, że zauważymy, że ono 'denerwowanie' jest _zamiast_ merytorycznych argumentów.
Bo ani wyliczenia czasu, ani słówko 'cywilnoprawne' nie pogrążają opisu i czasu Lucyny (-;
(na życzenie, jesli nie widać mogę przy okazji porcjami ugarnirować...).
A cała ta drobna i prywatna refleksja to może po to,
by nie musieć uzasadniać i 'nie podlegnąć jakiejkolwiek krytyce' kryteriów
Twojej, Zygmuncie, 'zgrozy' i 'spieprzenia',
- kiej się okazało, że jakoś nie udalo Ci się wskazać, gdzie je niby uzasadniłeś? (((-;
BTW - dotrzymując obietnicy:
Zygmunt Skibicki napisał/a:
Przecież stareńki opis Krygowskiego jest od tego ciekawszy! Bardziej... zachęcający do pójścia.
- zapewne kogoś może i arkusz excela inspirować bardziej niż strofy poezji,
ale ciekaw jestem, któryż to dokładnie fragment aż tak Cię 'zachęca do pójścia'...
(ewentualnie - dokąd?)
(((-;
Serdeczności,
Kuba
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-08-01, 11:03
Połonina Wetlińska pokryta się siecią szlaków PTTK-owskich, które jednocześnie są ścieżkami przyrodniczymi BdPN. W punktach kasowych parku można nabywać tańsze bilety na ścieżki i droższe na szlaki turystyczne. Osoby, które wykupują bilety na ścieżki otrzymują karteczki na których podano w skrócie najważniejsze informacje dotyczące przebiegu trasy przyrodniczej i jej walorów poznawczych. Oprócz tego można nabyć za niewielkie pieniądze bardzo interesujące, bogato ilustrowane przewodniki wydane przez Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych. Autorami publikacji są pracownicy naukowi i dydaktyczni parku. Przez ten potężny masyw górski przebiega aż dwie ścieżki przyrodnicze BdPN: "Połonina Wetlińska" symbol pełnik europejski i "Suche Rzeki-Smerek" symbol jodła. Oprócz tego u podnóży Połonin Wetlińskiej i Caryńskiej znajduje się nie oznakowana w terenie w sposób tradycyjny ścieżka dendrologiczno-historyczna "Berehy Górne" symbol gałązka kwitnącej dzikiej jabłoni. Jest jeszcze jedna Jaworniki ale ona dostępna jest tylko i wyłącznie pod przewodnictwem pracownika parku.
"Ścieżka przyrodnicza Połonina Wetlińska Przewodnik" opisuje wszystkie trzy warianty wejścia na Połoninę. Jest to praca zbiorowa napisana przez: Beatę Szary, Adama Szarego, Barbarę Ćwikowską i Cezarego Ćwikowskiego.
Autorzy przedstawiają całą ścieżkę, wszystkie jej trzy warianty: Berehy Górne - Przełęcz Orłowicza - Stare Sioło liczący 1-24 przystanki, Przełęcz Wyżna - schronisko przystanki 1A - 7A, Górna Wetlinka do szlaku żółtego przystanki 1B - 3B.
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-08-01, 19:21
Moim zdaniem najbardziej malownicze, szczególnie jesienią i ciekawe pod względem przyrodniczym są okolice Osadzkiego Wierchu. U jego podnóża znajduje się przystanek 11.
"Przystanek 11. Borówczysko na rumowisku skalnym (1200 n.p.m.)
U podnóża skalnego grzbietu, gdzie pod cienką darnią zalega warstwa grubego rumoszu, trafiamy na borówczysko piargowe. Pośród borówki czarnej i brusznicy (rys.15) dużo tu kosmatki gajowej, lepnicy rozdętej (rys.12) i rozchodnika karpackiego (fot.10). Miejscami spotykamy też rośliny charakterystyczne w tym zbiorowisku: żółto kwitnący pszeniec Hebricha (rys.15) oraz różę alpejską (jedyna w Polsce róża bez kolców) (rys.16). Takie zbiorowisko powstaje najczęściej na obrzeżach widocznych piargów, doprowadzając z czasem do ich całkowitego zarośnięcia. Glebę stanowią tu bardzo płytkie i kamieniste regosole. Pośród najeżonych grchotów znajdziemy również fragmenty borówczyska mszystego z obfitymi poduchami mchu płonnika (rys.15). Gdzieniegdzie można tu dostrzec bażynę obupłciową (rys.15) - roślinę alpejską."
Przewodnik jest bardzo bogato ilustrowany, przeważają ryciny ale posiada także wkładkę z 24 kolorowymi ilustracjami. Są tu zdjęcia Cezarego Ćwikowskiego, Adama Szarego i R. Prędkiego. Mi szczególnie spodobało się zdjęcie Cezarego przedstawiające 4 ślimaki winniczki, są tu także piękne portrety: puszczyka uralskiego w scenerii zimowej, jaszczurki zwinki i krogulca. Tę ostatnią fotografię można obejrzeć na stronie Pąństwa Ćwikowskich http://www.cwikowscy.pl
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-08-02, 09:52
Przed chwilą dzwonił Kolega z for bieszczadzkich, Autor cyklu artykułów "Wielkie bitwy "małej wojny" 34 Budziszyńskiego Pułku Piechoty", który zacznie ukazywać się od piątku w "Gazecie Bieszczadzkiej". Sądzę, że cykl będzie niezmiernie interesujący, pojawią się np. informacje o rzeczywistym położeniu upowskiego szpitala i bunkrów Chrynia. Redakcja i Autor ustalili jednak, że nie podadzą dokładnej gps-owskiej lokalizacji aby ochronić Chryszczatą przed kompletnym rozkopaniem.
I sądzisz, że np. kursanci z którymi oglądam dość nabity okazjami do focenia programik
akurat tych aparatów i komórek nie mają? ((-;
Albo uczestnicy wycieczek, których i ja jestem uczestnikiem w miejscach statystycznie chętniej fotografowanych
w te i z powrotem, pod włos i znienacka, niż bieszczadzkie krzaczki? (((-;
Naprawdę podejrzewasz mnie Basiu o aż taką nieświadomość odnośnie
współczesnych komercyjnych
wycieczek?...
Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale byłam ponad tydzień w Rumunii.
Miałam okazję dwukrotnie uczestniczyć w wycieczkach kursanckich, których program był przygotowany zapewne przy Twoim znacznym udziale.
Wycieczki były super, program bardzo atrakcyjny, tylko w ciągu dnia nie było nawet czasu aby się wysiusiać, nie wspominając nawet o jedzeniu.
Poza tym raz oczekiwałam na Was w Tarnowie przeszło 2 godziny, bo z powodu zwiedzania szczególnie atrakcyjnego zabytku program się "omsknął".
Gdybyście jeszcze dali znać, że będziecie aż tyle tyle spóźnieni przynajmniej spędziłabym ten czas efektywniej niż stojąc cały czas na przystanku.
Tak bogaty program jest dopuszczalny na wycieczkach kursanckich, ale absolutnie nie powinno to mieć miejsca na imprezach komercyjnych (sami o tym uczymy na kursach - piramida potrzeb itd.).
Nie wiem, sama mam dylemat przygotowując "swoje" kursowe autokarówki czy słuszne praktycznie uczymy kursantów przygotowania programu wycieczki w taki sposób, ze jest on "nabity" do ostateczności.
Z jednej strony - należy pokazać kursantom jak najwięcej, ile się da, z drugiej - osobiście nie lubię przestępować z nogi na nogę i szukać w pobliżu zabytkowej cerkwi gęstych krzaków.
Nie wiem jak przygotowujesz wycieczki "komercyjne" ale na podstawie tych dwóch wycieczek na których byłam plan ułożony przez Ciebie dla wycieczek kursowych oceniałam jako nieco zbyt napięty.
W wycieczkach "komercyjnych" jakie prowadzę (czyli nie tych kursanckich), bardzo zwracam uwagę na to aby grupa miała czas i okazję skorzystać z toalety, zjeść coś i na koniec było jeszcze pół godziny czasu na piwo (zwłaszcza jeżeli jesteśmy na Słowacji).
Poza tym robię na podejściu średnio co 30 min. w bardziej atrakcyjnie widokowych miejscach krótkie "odsapki", w trakcie których zawsze coś objaśniam.
Zwykle jest to panorama, czasem mówię coś o roślinach, o geologii (w prostych, zrozumiałych dla wszystkich słowach).
I nie zdarzyło mi się (tu uwaga w stronę vm2301) aby grupa nie była tym zainteresowana, na prawdę słuchają i bardzo często sami pytają o dalsze szczegóły.
No i dobrze jest od razu na poczatku "wyczuć grupę" - czego oni właściwie oczekują, bo potrzeby mogą mieć bardzo różne.
Mi się raczej nie zdarzają tacy, którzy oczekują wyłącznie rozrywki, ale to chyba przez to, że w pewnych środowiskach już mnie znają (na wyjazd do Rumunii dwie osoby jak same stwierdziły zapisały się dlatego że wyczytały, że to ja będę przewodnikiem, nie znając nawet programu, to samo często mi się zdarza na wycieczkach jakie prowadzę dla biura z Piekar Śląskich).
Tak więc przygotowując program trasy górskiej liczę czas "przewodnikowy" - z przewodników polskich lub sama mierzę 4 pkt. GOT / godz. - i dodaję do tego około 1/3 na postoje, posiłki, zdjęcia.
Staram się, łącznie z tymi wszystkimi postojami nie przekraczać czasu wycieczki około 10-12 godz. w ciągu dnia.
Jeżeli są dodatkowe ograniczenia wynikające z dojazdu i czasu pracy kierowcy - to je uwzględniam.
Jak z tego wynika z wycieczkami "autokarowymi" nie przekraczam na ogół 24 pkt. GOT w ciągu dnia (24 / 4 (pkt GOT/godz.) = 6 godz. marszu + 2 godz. na postoje = 8 godz. wycieczki).
Z osobami bardziej zaawansowanymi, tak jak teraz w Rumunii planuję do ok 9 godz. marszu + 3 godz. na postoje = 9*4 = 36 pkt. GOT + 3 godz. na postoje, odpoczynki. Łącznie 12 godz. wycieczki.
Teraz udało mi się zrealizować 95 % założonego programu mimo 3 dni ulewnego deszczu.
Oczywiście to wszystko jest tylko pewnym przybliżeniem, ale bardzo rzadko zdarza mi się aby moje plany były nierealne.
Natomiast dość często zdarza mi się korygować nierealne plany ustalone przez niektóre biura podróży.
Pozdrowienia
Basia
lucyna
Dołączyła: 04 Gru 2006 Posty: 5525 Skąd: Góry Sanocko-Turczańskie
Wysłany: 2010-08-02, 11:52
Moim zdaniem jedną z najbardziej interesujących publikacji omawiających trasy dydaktyczne jest "Przewodnik Ścieżka przyrodnicza "Suche Rzeki - Smerek" Tomasza Winnickiego i Grażyny Holly. Jest to maleńkie kompendium wiedzy nie tylko o ścieżce ale także o bieszczadzkiej przyrodzie. Autorzy odnotowali we wstępie: "Zapraszamy na wspólną wędrówkę ścieżką przyrodniczą na szczyt Smereka. W poznawaniu przyrody pomoże nam przewodnik, opracowany z myślą: "więcej wiedzieć, więcej widzieć, więcej przeżyć". Moim zdaniem osiągnęli swój cel. Po tę książeczkę często sięgam, gdy chcę sobie przybliżyć jakieś zjawisko przyrodnicze czy odpowiedzieć w podstawowy sposób na pytanie: co to jest, co widziałam. Ścieżka wiedzie bardzo urozmaiconym terenem, można na niej napotkać wiele interesujących zbiorowisk roślinnych, śladów bytowania zwierząt, a i pod względem widokowym, krajoznawczym jest ciekawa. Dodatkowym plusem jest to, że bardzo rzadko jest wykorzystywana turystycznie, mało osób wędruje tym szlakiem zaczynającym się w Zatwarnicy. Jak interesujące są to okolice możemy przekonać się oglądając relację Hako, która niedawno została umieszczona na Forum http://www.321gory.pl/php...?t=8016&start=0 .
Trasa liczy 20 przystanków, wiodących najpierw doliną Rzeki, a potem przez lasy, polany śródleśne, połoniny. Autorzy dużo miejsca poświęcili omówieniu dwóch pierwszych przystanków: ekosystem potoku górskiego i poznajemy mieszkańców oczka wodnego. Przedstawili biologię następujących gatunków: chruścik, jętka, widelnica, kiełż, wypławek, pstrąg potokowy, strzebla potokowa, głowacz pręgopłetwy, kumak górski, traszka karpacka, pijawka końska, pływak żółtobrzeżek, nartnik powierzchniowiec. Bardzo dużo można także dowiedzieć się o działalności potoku górskiego i zespole olszynki karpackiej, dolinie potoku górskiego, podstawowych gatunkach lasotwórczych.
Książeczka wydana w 1997 r. jako jedna z pierwszych? pierwsza? w cyklu omawiającego ścieżki przyrodnicze BdPN zawiera 55 rycin i 24 fotografie. Posiada jak wszystkie przewodniczki tego cyklu podsumowanie napisane w języku angielskim.
Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale byłam ponad tydzień w Rumunii.
Rozumiem, że chcesz się podzielić radością z P.T.Szeroką Publicznością?
- bo przecież ja akurat wiem i przepraszać nie masz po co ((-;
Basia Z. napisał/a:
Miałam okazję dwukrotnie uczestniczyć w wycieczkach kursanckich, których program był przygotowany zapewne przy Twoim znacznym udziale.
Akurat żadne "dzieło" - trasy (w kolejnych edycjach nieco modyfikowane) dość oczywiste
przy tej konfiguracji dni, dróg i atrakcji.
Basia Z. napisał/a:
Wycieczki były super, program bardzo atrakcyjny, tylko w ciągu dnia nie było nawet czasu aby się wysiusiać, nie wspominając nawet o jedzeniu.
I tak dokładnie miało być ((-;
- To nie jest wycieczka dla przyjemności, ale krajoznawstwo do wyniszczenia organizmu,
zaś prawa obywatelskie i ssacze zawieszone - jak to w stanie wyjątkowym
(((-;
Basia Z. napisał/a:
Poza tym raz oczekiwałam na Was w Tarnowie przeszło 2 godziny, bo z powodu zwiedzania szczególnie atrakcyjnego zabytku program się "omsknął".
Gdybyście jeszcze dali znać, że będziecie aż tyle tyle spóźnieni przynajmniej spędziłabym ten czas efektywniej niż stojąc cały czas na przystanku.
Nie byłaś priorytetem d-; byłaś natomiast informowana.
Jak ja wpadłem na Waszą & katowicką autokarówkę - po prostu Was bez fatygowania znalazłem (-;
Basia Z. napisał/a:
Tak bogaty program jest dopuszczalny na wycieczkach kursanckich, ale absolutnie nie powinno to mieć miejsca na imprezach komercyjnych (sami o tym uczymy na kursach - piramida potrzeb itd.).
Ach, naprawdę? (((-;
Basia Z. napisał/a:
Nie wiem, sama mam dylemat przygotowując
Ja nie mam.
Basia Z. napisał/a:
Nie wiem jak przygotowujesz wycieczki "komercyjne" ale na podstawie tych dwóch wycieczek na których byłam plan ułożony przez Ciebie dla wycieczek kursowych oceniałam jako nieco zbyt napięty.
Skoro wiesz i wiesz, że nie masz na jakiej podstawie oceniać, to po co bezsensownie oceniasz?
Basia Z. napisał/a:
W wycieczkach "komercyjnych" jakie prowadzę (czyli nie tych kursanckich), bardzo zwracam uwagę
...no chyba, żeby sobie poopowiadać jak się prowadzi wycieczki (((-;
ale ja Ci raczej nie potowarzyszę - brak czasu, zainteresowania i okazji (-;
- To nie jest wycieczka dla przyjemności, ale krajoznawstwo do wyniszczenia organizmu, zaś prawa obywatelskie i ssacze zawieszone - jak to w stanie wyjątkowym
(((-;
No widzisz, a ja mam na ten temat nieco inne zdanie.
Ale skoro nie chcesz na ten temat dyskutować - to nie zmuszam, pozostanę przy swoim.
jacob.p.pantz napisał/a:
Nie byłaś priorytetem d-;
Można było wykonać telefon lub SMS.
Niemniej było to tak dawno i tak mało ważne, ze nie ma o czym teraz dyskutować.
B.
P.S.
Jeślibyś chciał się czepiać i pisać ze nasza autokarówka była też zorganizowana źle - to potwierdzę to.
Nie ja ją organizowałam (przyjechałam tylko w charakterze gościa) i miałam do niej bardzo wiele zastrzeżeń. Sama zrobiłabym znacznie lepiej.
No widzisz, a ja mam na ten temat nieco inne zdanie.
I masz "swoje" autokarówki by je wprowadzać w życie (-;
A skoro "moja" Ci się nie podobała - aż niemal współczuję, że byłaś zainteresowana kolejnymi ;P
Basia Z. napisał/a:
Można było wykonać telefon lub SMS.
I wykonałem, kiedy było bliżej wiadomo jak z naszym rozkładem
i kiedy nie miałem na głowie spraw, dla których mnie samego na tę imprezkę zabrano (-;
Basia Z. napisał/a:
Niemniej było to tak dawno i tak mało ważne, ze nie ma o czym teraz dyskutować.
Prawda? I były też lepsze okazje w tzw. miedzyczasie...
- Też się odrobinkę zdziwiłem, że coś kazało Ci akurat tak, tu, teraz o tym rozmawiać...
Basia Z. napisał/a:
Jeślibyś chciał się czepiać i pisać ze nasza autokarówka
Moje uwagi wobec (mniej lub bardziej) Twoich imprez przekazywałem Ci już - na życzenie - na priwa.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach