Strona główna Opowiadania W masywie Trzech Koron
Top Module Empty
W masywie Trzech Koron Email
sobota, 04 listopada 2006 12:38
W MASYWIE TRZECH KORON

W MASYWIE TRZECH KORON

artykuł ukaże się w czasopiśmie Parki Narodowe 3/2005


<tekst i zdjęcia: Bogusław Pawłowski>

 

Pieniny stanowią centralne wypiętrzenie Pienińskiego Pasa Skałkowego. Dzieli się na kilka jednostek, wśród których najbardziej znaną są Pieniny Właściwe, rozciągające się pomiędzy Czorsztynem a Szczawnicą – miejscowością, w której znajdują się znane od dawna źródła wód mineralnych. Oryginalny krajobraz Pienin, który nie ma odpowiednika w Polsce i Europie, od dawna przyciąga turystów malowniczym przełomem Dunajca, pasmami skalic, zamkami i lesistymi grzbietami.
Projekty powstania na tym terenie Parku Narodowego były żywe już od 1921 roku (prof. Władysław Szafer); wkrótce też powstały pierwsze rezerwaty. Rok 1932 przyniósł utworzenie „Parku Narodowego w Pieninach”. Po wojnie, istnienie Pienińskiego Parku Narodowego zatwierdzono Rozporządzeniem prezesa Rady Ministrów z 30 października 1954 roku. Obecnie, powierzchnia tego jednego z najmniejszych parków narodowych wynosi 2346 ha. Ponad 2/3 jego obszaru stanowią lasy, a powierzchnia objęta ochroną ścisłą to 750 ha.
Ruch turystyczny w Pieninach Właściwych koncentruje się wokół masywu Trzech Koron (983m n p m)

 

Masyw Trzech Koron

 

i kulminacji Sokolicy (747m n p m), gdzie przez większą część roku na galerie widokowe obowiązują bilety wstępu. Latem i w okresie wycieczek szkolnych bardzo często tworzą się tam „zatory ludzkie”, związane z ograniczoną liczbą miejsc na galeriach widokowych. W skrajnych przypadkach, czas oczekiwania na wejście może wydłużyć się do ponad 2 godzin.
Główne szlaki turystyczne tej części Pienin układają się w formie charakterystycznej „ósemki”, z wymienionymi wcześniej punktami widokowymi na jej skrajach i dodatkowymi szlakami dojściowymi zarówno z Krościenka, Szczawnicy jak i Sromowców Niżnych. Dla przykładu, w Masyw Trzech Koron można wybierać się kilkoma drogami z Krościenka (przez Przełęcz Szopkę i innymi, znanymi tylko pracownikom parku) i dwoma ze Sromowców Niżnych: przez Wąwóz Sobczański lub Polanę Kosarzyska. Warto dodać, że w miejscu nieopodal Krościenka, gdzie na krótkim odcinku, kilka szlaków biegnie wspólnie, od lat znajduje się cos w rodzaju bufetu. Starsza góralka, proponuje przemierzającym ten szlak turystom kompot i maślankę, oraz oscypki. Widuję ją tam odkąd pamiętam - jest ona niewątpliwie elementem tej części Pienin, aczkolwiek tego typu działalność w obszarze Parku Narodowego, budzi pytanie o formalno-prawne podstawy funkcjonowania takiego „stoiska”. Dodam jeszcze, że swojego czasu zaproponowano mi oprócz napojów, kupno domku pod Lubaniem (powód – częste wizyty na tym szlaku).
Łatwo dostępne od wieków Pieniny, w tym masyw Trzech Koron, w ostatnich latach poddawane są próbom sforsowania ich przez turystów rowerowych (pojawiających się nawet na granicy „strefy biletowanej”), turystów z dziećmi w wózkach: zarówno spacerowych jak i głębokich (Przełęcz Szopka).
Kto nie był na szczycie Trzech Koron przez ostatnich 5 lat może nieco się zdziwić. Droga od w/w przełęczy, a zwłaszcza wejście na wierzchołek, doczekały się w 2001 roku gruntownego remontu. W partii szczytowej, drewniane jeszcze schodki i rdzewiejące barierki wymieniono na „korytarze” z metalowych kratownic.

 

Końcowy odcinek drogi na szczyt

 

Ich niewątpliwą (i pewnie jedyną) zaletą, jest ułatwienie poruszania się na tym odcinku szlaku w „godzinach szczytu”, a co za tym idzie zwiększenie przepustowości ruchu turystycznego w rejonie szczytu i poprawa bezpieczeństwa zimą. Dla mnie obecnie, oprócz walorów wizualnych, osobistą porażką jest brak możliwości stabilnego ustawienia na szczycie statywu…
Rejon ten, w dalszym ciągu pozostaje kapitalnym miejscem dla turystów – przyrodników, zwłaszcza tych, o zacięciach botanicznych bądź entomologicznych. Na murawach porastających skały wapienne, występuje chryzantema zawadzkiego (Dendranthema zawadskii) – największa osobliwość florystyczna Pienin. Gatunek ten, niespotykany nigdzie indziej w Karpatach, ma najbliższe stanowiska na Wyżynie Środkoworosyjskiej. Uważany za relikt flory trzeciorzędowej, spotykany jest w całych Pieninach. Kwitnie w sierpniu, kwiaty są bladoróżowe, prawie białe.

 

Chryzantema zawadzkiego (Dendranthema zawadskii)
 

Z innych endemitów, mających swoje stanowiska w tym rejonie można wymienić mniszka pienińskiego i pszonaka pienińskiego. Będąc na szczycie Trzech Koron na przełomie czerwca i lipca, zamiast chryzantem napotkamy kwitnącego astra alpejskiego (Aster alpinus), o fioletowo-żółtych kwiatach, znanego także z obszaru Tatr.
Wspaniały i różnorodny świat owadów, ma również w Pieninach rzadkich, bądź bardzo rzadko spotykanych przedstawicieli. Chrząszczem z rodziny kózkowatych jest nadobnica alpejska (Rosalia alpina), o długości ciała do 3,5 cm, z aksamitno-czarnym i niebieskim rysunkiem na przedpleczu i pokrywach. Larwy nadobnicy żerują w starych bukach, na stokach o wystawie południowej bądź zachodniej. Gatunek ten uważany jest za bardzo rzadki, wg niektórych, nawet za wymierający. Stanowiska jego występowania w Polsce, są związane z naturalnym zasięgiem buków, zwykle do wysokości około 1000m n p m. Obecnie, grupują się one: w Beskidzie Niskim, Bieszczadach i Pieninach. Nadobnica objęta jest ochrona gatunkową.
Masyw Trzech Koron to prawdopodobnie jedyne stanowisko występowania w Pieninach i w Polsce niepylaka apollo (Parnassius apollo), górskiego motyla z rodziny paziowatych. Liczebność i zasięg jego populacji, są śledzone w Polsce już od ponad 200 lat. Ten ciepłolubny gatunek, związany jest z kserotermicznymi murawami i piargami z rozchodnikiem wielkim (Sedum maximum). Motyl pojawia się w Pieninach od połowy czerwca do początku sierpnia. Jego izolowana od kilkudziesięciu lat populacja zagrożona jest wymarciem. W PPN od lat wdrażany jest program restytucji tego gatunku (hodowla gąsienic, znakowanie osobników, mieszanie populacji polskiej i słowackiej). Czytelnikom niniejszego kwartalnika przypomnę, że gatunek ten, stwierdzony został przeze mnie latem 2003 roku w Tatrach Słowackich (Parki Narodowe 4/2003). W masywie Trzech Koron występuje też jego krewniak, niepylak mnemozyna (Parnassius mnemosyne), którego zasięg obejmuje Karpaty, dolinę Biebrzy i co najmniej kilka innych stanowisk. Zajmuje obrzeża lasów i wilgotne łąki a jego gąsienice żerują na kokoryczy. Podobnie jak w przypadku niepylaka apollo, podstawowym zagrożeniem dla tego motyla jest naturalne zarastanie, bądź zalesianie przez człowieka biotopów zajmowanych przez ten gatunek. Kolejnym przedstawicielem paziowatych, występującym w masywie jest paź żeglarz (Iphiclides podalirius). Ten piękny i duży motyl, objęty ochroną gatunkową w Polsce, podobnie jak niepylaki, spotykany jest w Pieninach aż po same szczyty

 

Mieniak tęczowiec (Apatura iris) i Paź żeglarz (Iphiclides podalirius)
 

, a często widywany także w Sromowcach Niżnych i Niedzicy. Jego gąsienice żerują na tarninie, głogu i niektórych drzewach owocowych. Z innych, objętych ochrona gatunkową dziennych motyli, zetknąć się możemy tu z pięknymi przedstawicielami rusałkowatych: opalizującym mieniakiem teczowcem (Apatura iris) i pokłonnikiem osinowcem (Limenitis populi). Rysunek na tylnej stronie skrzydeł tych motyli, siadających zwykle na wilgotnej ziemi lub nawozie, nasuwa skojarzenia z gatunkami tropikalnymi (fot. 4).
Widok z wierzchołka Trzech Koron ukazuje różnorodność pienińskich krajobrazów. W kierunku północnym, zbocza gór łagodnie opadają ku Dolinie Krośnicy i Beskidom, patrząc na wschód dostrzeżemy bardziej skalisty krajobraz z przełomem Dunajca i pasmem Małych Pienin w tle; od zachodu, masyw otaczają zalesione i regularne kształty Podskalniej, Nowej i Macelowej Góry

 

Widok z wierzchołka Trzech Koron na zachód

 

z czeluścią Wąwozu Sobczańskiego przed nimi. Pod nami, 500 metrów niżej, w kierunku południowym leży wieś Sromowce Niżne i słowacki Czerwony Klasztor; w rejonie tym obserwowany jest podobno orzeł przedni. Dalej typowy dla Pienin krajobraz pól a przy dobrej widoczności Tatry w tle.
Leżący u naszych stóp Dunajec, po zakończeniu budowy znajdującego się nieopodal zespołu zbiorników Czorsztyn – Niedzica i Sromowce Wyżne, nie niesie już takiego zagrożenia letnimi podwoziami, jak przed 1997 rokiem. Wyrównany przepływ poniżej stopni wodnych sprzyja także turystyce, w tym spływowi na tratwach. Sam zbiornik mimo wcześniejszych protestów i wątpliwości grup ekologów, znalazł już swoje miejsce w krajobrazie tych gór.
Dzięki wyrównanym stanom wody, w Sromowcach zafunkcjonowało bodajże w 2000 roku, bardzo ciekawe przejście graniczne. Istniała tu możliwość przekraczania granicy przez rzekę, była nawet kontrola graniczna po jednej ze stron. Nie było jednak ani mostu ani przeprawy na tratwie. Tygodnik Podhalański publikował swojego czasu zdjęcia ludzi na środku rzeki – ekstremalnie skąpo odzianych, niosących w dłoniach piwo, a paszporty w… zębach. Nie wiem jak obecnie, formalnie wygląda sprawa przekraczania granicy w tym miejscu, ale w II połowie czerwca br. obserwowałem również takie przypadki - nawet w postaci całych grup, tworzących w poprzek koryta rzeki coś w rodzaju „łańcuszka życia”.

 

"Przejście graniczne"

 

Mimo kilku potknięć i przewrotek, dotarli w komplecie na drugą stronę.
Będąc w rejonie trzech Koron, wspominam zawsze sylwestrowe pobyty z lat 90-tych. Podczas dwu z nich, moment nadejścia Nowego Roku zastał nas na zalodzonym wierzchołku Trzech Koron. Z częstego zimą, w dolinie Dunajca morza mgieł, wynurzały się startujące kolejno fajerwerki. Rano, w Nowy Rok, zwykle wychodziłem fotografować do wąwozu. Kilkakrotnie, w kolejnych latach, napotykałem idącego w przeciwnym kierunku p. Tadeusza Piątka, pracownika PPN. Dopiero za trzecim razem dogadaliśmy się, że jego poranne wędrówki związane były z powrotami z imprezy sylwestrowej w Dyrekcji Parku w Krościenku…
Wsie leżące u podnóży Pienin bardzo zmieniły się w ciągu ostatnich 20 lat. Wzrastające zainteresowanie i swoista moda na spędzanie sylwestra, czy długich weekendów w górach, spowodowała rozwój infrastruktury: wzrosła ilość dostępnych kwater, liczba sklepów i barów. Zaściankowe niegdyś Sromowce Niżne, leżące na uboczu w stosunku do Krościenka i Szczawnicy, odnotowywane przez wielu jedynie jako ostatnia wieś na lewym brzegu u bram przełomu, obecnie staje się małym centrum ruchu turystycznego.
Tłumy ludzi w górach stają się znakiem naszych czasów. Stawia to z pewnością nowe wyzwania nie tylko mieszkańcom górskich miejscowości, ale i służbom ochrony przyrody.