|
Wpisany przez pitek
|
|
piątek, 23 marca 2007 21:28 |
Do schroniska na Turbaczu wprowadzili sie nowi gospodarze. Zostali nimi Bogumiła i Aleksander Długopolscy. Schronisko przejęli w listopadzie i od razu zaczeli od wprowadzenia zmian. Na początek poszło menu i znaleźć tam można domowe pierogi, kwaśnicę czy też zupę z prawdziwków (gdy tylko jest na nie sezon),
Długopolscy zachwycają się zachodami i wschodami słońca. Są takie dni, kiedy Podhale tonie we mgle, a na Turbaczu jest słońce. Na horyzoncie nad mgłami widnieje koronka z tatrzańskich szczytów. Kiedy powietrze jest przejrzyste, widać Jezioro Czorsztyńskie.
Celem gospodarzy jest ożywiene tego miejsca i ściągnięciena Turbacz turystów, zwłaszcza zimą, kiedy jest trudniej dotrzeć.
- To typowe górskie schronisko, do którego trzeba iść nawet kilka godzin i chcielibyśmy charakter tego obiektu zachować. Miło gościć tu prawdziwego turystę z plecakiem, utrudzonego długą górską wędrówką. Ale miejsce jest dla wszystkich, kto tylko zdoła tu dotrzeć - zapewnia Pan Aleksander.
Pan Aleksander chciałby stworzyć tutaj miejsce, gdzie spotykaliby się wspinacze, dlatego za schroniskiem zamierza wybudować ściankę wspinaczkową, która w zimie zamieniałaby się w ścianę lodową. Marzy mu się też organizowanie festiwalu filmów górskich oraz spotkań z alpinistami czy podróżnikami.
(źródło Tygodnik Podchalański)
|
|
Poprawiony: piątek, 27 kwietnia 2007 09:20 |